W tych dniach odbędzie się pierwsza, zakrojona na tak szeroką skalę, akcja przywracania bezpieczeństwa na jezdniach. Oczywiście, bezpieczeństwo zależy od wielu czynników, od postawy i zachowania się wszystkich uczestników, jednak to kierowcy mają na nie decydujący wpływ i mogą to w tych dniach udowodnić.
Prowadząc pojazdy, zbyt często zapominamy, że zabija - mówiąc kolokwialnie - szybkość. Energia wyzwolona podczas kolizji drogowej jest tak ogromna, że nie mogą jej wpełni skompensować strefy zgniotu w nadwoziu samochodu, poduszki powietrzne, ani pasy bezpieczeństwa. Zapominamy także o tym, że nawet najlepszy kierowca, który zostanie zaskoczony nieoczekiwaną sytuacją drogową, może mieć zbyt mało czasu by zareagować i uchronić się przed kolizją. Niestety, gdy wydarzy się dramat na drodze, sytuacja już jest nieodwracalna. Cierpią ranni i giną ludzie: ojcowie, matki, dzieci, pozostawiając najbliższych w ogromnej rozpaczy.
Statystycznie: co ok. 1 minutę dochodzi do przykrego zdarzenia drogowego na polskich drogach, 6 razy w ciągu każdej godziny osoby poważnie ranne odwożone są do szpitali, co dwie godziny ktoś traci życie w wypadku.
Każdy czas jest dobry, by powstrzymać tę spiralę niepotrzebnego cierpienia i śmierci. Nie chcemy nikogo zabić, nie chcemy umrzeć tragicznie na drodze. Dlatego wszyscy kierowcy, którzy myślą podobnie mogą i powinni dać wyraz swego poparcia dla akcji Weekend bez Ofiar i przyłączyć się do niej. Jak zmotywować się by wsiadając do samochodu, na motocykl lub rower pamiętać w tych dniach szczególnie o bezpieczeństwie? Pomoże silne postanowienie o przestrzeganiu wszystkich przepisów ruchu, a zwłaszcza tych, dotyczących ograniczeń prędkości, o tym, że aby dojechać bezpiecznie do celu, trzeba się bardzo starać, wreszcie pamiętając o życzliwości dla innych i o kulturalnej, spokojnej jeżdzie.
Wiecej informacji i zadeklarowanie udziału a akcji:
http://www.weekendbezofiar.pl/