Chociaż akcja zorganizowana przez GDDKIA zapowiadana była od wielu tygodni, nagłośniona przez media, sytuacja w zakresie bezpieczeństwa na drogach nie poprawiła się ani trochę. W ten weekend doszło do 389 wypadków (o 13,5% więcej niż przed tygodniem), osób rannych zostało 541 (o 26,5% więcej niż przed tygodniem), 44 osoby poniosły śmierć (o 33% więcej niż przed tygodniem).
Mimo, że ponad 50 tys. osób aktywnie poparło akcję dokonując wpisu na stronie internetowej Weekend bez Ofiar, to na drogach ruch odbywał się w tradycyjnie "polskim" stylu: beztrosko, szybko, bez poszanowania przepisów, bez zwracania uwagi na możliwe zagrożenia.
Fatalny bilans kampanii i deklaracje osób, które nie chcą zmagać się z niepotrzebnym ryzykiem, mogą zapoczątkować "bunt" społeczny skierowany przeciwko tym kierowcom, którzy nagminnie łamiąc przepisy zagrażają zdrowiu i życiu nas wszystkich.
Może nadszedł wreszcie czas na to, aby każdy kto zdecyduje się szarżować na drodze przestanie być bezkarny. W Szwajcarii, Austrii, Niemczech, krajach Beneluxu, wystarczy jeden telefon od osoby, która zaobserwuje na drodze nieodpowiedzialnie zachowującego się lub przekraczającego prędkość kierowcę, aby tamtejsza policja wzięła pirata drogowego pod szczególną obserwację. Ale o tym, czy zgłosić taką sprawę policji decydują sami obywatele i nikt nie uważa takiej skargi za donos, lecz za działanie niezbędne dla zachowania własnego bezpieczeństwa. Może dlatego w wymienionych krajach ilość ofiar śmiertelnych na 100 wypadków drogowych jest 4-5 krotnie niższa niż Polsce.
Proponujemy, aby dla dyscyplinowania najgorszych kierowców, wprowadzić w weekendy podwójną stawkę punktów karnych za naruszania przepisów o ruchu drogowym i zmobilizować jak najwięcej służb kontrolnych.
Redakcja Ekokierowcy.pl dziękuje wszystkim kierowcom, którzy aktywnie wsparli akcję Weekend bez Ofiar. Dziękujemy za bezpieczną jazdę.